11 listopada / Maria Prochownik

Dzisiaj 11 listopada – data tak ważna dla naszego narodu; dzień, w którym każdy Polak jeszcze szczególnej powinien poczuć swoją tożsamość narodową, powinien choć na moment zastanowić się nad wspaniałą, napawającą dumną historią ojczyzny...

 

Smutnym jest, że wciąż tak wiele Polaków nie interesuje się losami swojego narodu, odcina się, jak mówią głosy minionych pokoleń, od korzeni, z których sami wyrastają - nie chce pamiętać o przeszłości.

Czy jednak można głęboko żyć teraźniejszością zapominając to, co było. Czy można na co dzień stąpać po ojczystej Ziemi bez poszanowania dla kropel krwi, które ją zrosiły? Czy można oddychać powietrzem, które kiedyś nosiło kule, bez pamięci dla tych, co od nich polegli? 

Bardzo słusznie mówił Marszałek Józef Piłsudski : "naród, który traci pamięć - ginie"…. Ginie, bo brak mu tego, co życie warunkuje. Brak miłości… do swojej historii, brak poszanowania… dla samego siebie. 

Dziś, w dzień tak wielkiego narodowego święta, zechciejmy zwrócić jednak nasz wzrok ku tym, którzy jeszcze pamiętają. Ku tym, którzy poprzez udział w obchodach 89 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, przez udział w marszach i mszach św. za ojczyznę, chcą pokazać, że pamiętają i nie dadzą wyrwać sobie z piersi ducha narodowej wolności i dumy.

 

W tak wielu miastach organizowane są uroczystości, w których, ku radości serc polskich patriotów, bierze udział naprawdę wiele osób.

W moim rodzinnym mieście – Żywcu, od samego rana trwały obchody. Rozpoczęły się odsłonięciem pamiątkowego popiersia wyjątkowego bohatera walki o wolną Polskę – Tadeusza Kościuszki, następnie przemarszem ulicami miasta wśród asysty wojska, służb mundurowych i licznych pocztów sztandarowych - przeniosły się do konkatedry na Eucharystię w intencji ojczyzny. Dalsza część uroczystości miała miejsce na żywieckim rynku, gdzie przedstawiciele władz miasta, najróżniejszych organizacji oraz szkół składali kwiaty pod pamiątkową tablicą i wsłuchiwali się w melodie polskich pieśni w wykonaniu orkiestry dętej. Całości oczywiście towarzyszyły piękne wystąpienia, przemówienia; jednak myślę, że nie to najmocniej chwytało dziś za serce. Myślę, że najpiękniejsze świadectwo swojej przynależności narodowej dali ludzie zgromadzeni - pomimo mrozu - tak licznie. Aż serce rośnie, gdy widzi się maleńkie dzieci wymachujące biało-czerwonymi flagami, rodziców tłumaczących nieco większym trudne elementy naszej historii, nauczycieli opiekujących się z olbrzymim zaangażowaniem pocztami sztandarowymi. Wszyscy oni napawają nadzieją, że pamięć w pokoleniach Polaków jednak przetrwa, że nie zapomnimy i będziemy na zawsze oddawać hołd tym, którzy zginęli za wolną Polskę. 

 

Wiele dziś zostało wygłoszonych pięknych słów, wiele gestów wzruszyło nas niemal do łez, ale czy tak naprawdę ta kolejna rocznica zmieniła coś w naszym życiu? Czy ożywił się w nas duch patriotyzmu, czy poczuliśmy prawdziwą narodową wspólnotę, niesamowitą łączność z każdym władającym polską mową?

Myślę, że wciąż powinniśmy pytać siebie, czy kolejne wydarzenia zmieniają w nas jeszcze cokolwiek. Powinniśmy, wpatrując się w idee każdego ze świąt, próbować znaleźć w nich coś więcej; bo nie iść do przodu, to w gruncie rzeczy- cofać się. 

 

Free Joomla! templates by AgeThemes