Receznja ,,Iluzji 2" / Ewa Jakubowska

                                               

 

Parę dni temu naszła mnie nagła ochota, by iść do kina. Patrzyłam, co grają i tylko mruczałam pod nosem: nie, to romansidło, odpada, horror, również - dziękuję… już myślałam, że nic nie znajdę, gdy nagle : ,,Iluzja 2". Oglądałam część pierwszą, była niczego sobie, więc…dlaczego nie? 

 

Niestety był to sequel. I jak często w przypadku sequelów - gorszy od części pierwszej.

 

Może na początku: o czym to jest? Otóż grupka iluzjonistów znanych jako Jeźdźcy musi się ukrywać. Odkąd w części pierwszej podczas swojego show okradli pewnego milionera,  na dodatek uciekli wszelkim służbom bezpieczeństwa, ich życia nie jest usłane różami. Czekają, aż tajemnicza organizacja o nazwie Oko powierzy im jakieś zadanie, jednak gdy tak się dzieje, wszystko idzie nie tak, jak powinno. Ich występ zostaje przerwany, a oni sami porwani do Azji, gdzie otrzymują misję, której z pewnością nie powstydziłby się nawet Tom Cruise w kolejnym ,,Mission: imposible".

 

To tyle streszczenia, nie chcę nikomu zniszczyć seansu przez zbyt dużą liczbę spoilerów.

 

Może na początku jasne strony tej produkcji. Z pewnością trzeba zwrócić uwagę na fabułę, nie będącą (o dziwo) kopią części pierwszej. Nie jest też przynudzająca, co uważam za jej dodatkowy atut. Dobra jest też gra aktorów, którzy umiejętnie wcielili się w grane przez siebie postacie. I te efekty specjalne…nie są to może wielkie, spektakularne wybuchy, ale potrafią zrobić wrażenie.

 

Z plusów nic więcej nie przychodzi mi do głowy, więc teraz pora na minusy. Pierwszy jest rodzaju żeńskiego i w filmie nosi imię ,,Lula". Odnoszę wrażenie, że scenarzysta pragnął sprawdzić, jak bardzo irytującą postać jest w stanie wykreować i nie docenił swoich umiejętności w tym zakresie. Mimo, że stoi po jasnej stronie mocy, lubiłam ją zdecydowanie mniej niż np. czarny charakter grany przez Daniela Radcliffe (Harry'ego Pottera), a on również nieraz swoim zachowaniem doprowadzał do szału. Razem z Chasem McKinney'em, infantylnym hipnotyzerem trzymającym stronę ,,tych złych", stanowią Wielką Trójkę Wkurzających Postaci. Gdyby każdego wziąć do innego filmu, może nie przeszkadzałoby to aż tak bardzo, ale w jednej produkcji, główne role…pozostawię bez komentarza.

 

Kolejną wadą jest brak większych zaskoczeń. Rzeczy mogące zostać wykorzystane jako coś niespodziewanego zostają wyłożone na samym początku. Są oczywiście wyjątki, ale miało być bez spoilerów. Nastawiałam się na bardziej nieprzewidywalną końcówkę i sama nie wiem, co to oznacza: że twórcy jej nie przemyśleli, czy że mam za wysokie oczekiwania.

 

Ostatnim minusem jest to, że film mnie zainspirował. Tak, wiem, jak to zabrzmiało, ale natchnął mnie w podobny sposób, jak czynią to ,,Władca Pierścieni" lub ,,Opowieści z Narnii". Biorąc pod uwagę, że w założeniu miał to być kryminał bądź thriller (jeśli wierzyć filmwebowi), bez cienia fantastyki, to chyba niezbyt dobry znak. Poza tym niektórych scen i akcji po prostu nie da się wyjaśnić jakimiś rekwizytami i umiejętnościami iluzjonistów. Bo czy fakt, że zamiast prawdziwego deszczu są zraszacze usprawiedliwia to, że woda zastyga w miejscu?

 

Mimo wypisanych przeze mnie wad film nadaje się do oglądania, więc jeśli zastanawiacie się, czy go obejrzeć, możecie to spokojnie zrobić. Pewnie nie będziecie później jakoś wyjątkowo zachwyceni, ale… czy każda produkcja musi być arcydziełem i zgarniać Oscary, żeby dało się dość miło spędzić przy niej czas?            

 

Free Joomla! templates by AgeThemes