Mroczne umysły / Agata Walkusz

Obecnie w dziale literatury młodzieżowej znajdujemy przede wszystkim powieści typu science-fiction. „Igrzyska śmierci”, „Niezgodna”, „Percy Jackson”, „Obsydian”, „Dary Anioła”. Tytuły można by wymieniać bez końca. Zazwyczaj w tego typu książkach jedna osoba, w większości nastolatka pozbawiona któregoś (lub obojga) z rodziców, z jakiegoś powodu zamienia zmieniać świat, który jedna naprawia. Oczywiście, przyłączają się do niej inni, oczywiście, jest ona zakochana. Oczywiście, jest piękna i niezmiernie utalentowana. Podobnie dzieje się w „Mrocznych umysłach”, autorstwa Alexandry Bracken.

W „Mrocznych umysłach” dzieci chorują. Nie na grypę, nowotwór czy zapalenie płuc, ale na OMNI. W wyniku tej niezbadanej choroby dostają nowe, nadprzyrodzone możliwości, przez co mogą być niebezpieczni dla otoczenia. Dorośli, w celu ich posegregowania i unieszkodliwienia, budują obozy, do złudzenia przypominające obozy koncentracyjne, a umiejętności oznaczają kolorami. Są Zieloni, Niebiescy, Żółci, Czerwoni i Pomarańczowi.

Ruby, główna bohaterka powieści, jest jedną z Pomarańczowych, a więc potrafi wnikać do umysłów innych ludzi. Niestety, nie panuje nad tym i zdarzało jej się nieświadomie wymazać czyjeś wspomnienia. Wie, że jako pomarańczowa może nie przeżyć, więc podszywa się pod niegroźną Zieloną.

W obozie spotyka jednak jedną z nielicznych ludzi, którzy chcą jej naprawdę pomóc – wydostać z zamknięcia. Dzięki niej, Ruby zaczyna zmieniać świat, jak to przystało  a bohaterkę współczesnej powieści młodzieżowej.

Jak można się chyba domyślić, schemat i powtarzalność powieści typu sf, bardzo mnie irytuje. Chciałabym przeczytać coś nowego, ale ciągle jest to samo. Ta książka, jednak, jest trochę inna. Wydaje mi się, że jest głębsza. Napisana w bardziej poetycki sposób, pełna różnorodnej symboliki, kontekstów w historii i czasach współczesnych. Nie jest wyidealizowana (może z wyjątkiem pewnego osobnika, imieniem Liam) ani aż tak irracjonalna, jak cała reszta. Jest wzruszająca i myślę, że chyba naprawdę każdy znajdzie tam coś dla siebie, nawet miłośnicy książek historycznych.

Styl pisania Bracken jest pełen melancholii, a Ruby brak pewności siebie, co sprawia, że jest ona bliższa czytelnikowi. Ruby jest prawdziwą dziewczyną, żyjącą gdzieś między nami, a nie tylko ideałem do którego dążymy. Szczerze polecam, jak już wcześniej pisałam, każdemu, chociaż przede wszystkim fanom tej „typowej” literatury młodzieżowej – science fiction.

{user 143 }




Agata! 
Dodałem okladkę książki.

  1. Bezczelnie ją wygooglowałem - przecież okładka jak okładka. Mogliśmy ją sami sfotografować lub zeskanować.
  2. Alternatywą jest tak jak zrobiła Justyna: fotka jej egzemplarza - można pstryknąć smartfonem. Zobacz: http://eyia.eu/index.php/slowem/recenzje/1327-david-nicholls-jeden-dzien-recenzja-ksiazki 

 

janekjk 23 V 2016




{/user}

Free Joomla! templates by AgeThemes