Smoleńsk // Piotr Sadłowski

W kinach, tego lata dużo się dzieje. Znakomite produkcje, zarówno dla dzieci jak i dorosłych mają swoją premierę: Deadpool; Gdzie jest Dory; Iluzja 2, a niedługo również i długo wyczekiwany przeze mnie Suicide Squad. Jednak patrząc na nadchodzące filmy natknąłem się na coś co tak mnie ukłuło w oczy, że nie mogłem spokojnie zapomnieć i przejść do codziennego życia. Tym czymś był drugi zwiastun filmu Smoleńsk. (Możecie go obejrzeć pod tym adresem: https://www.youtube.com/watch?v=huveY6NEa2Q )

  Normalnie nie zabierałbym się za Polski film, bo wiem, że leżącego się nie kopie. Ale co to jest? Przeanalizujmy dokładnie, podany fragment.

  Samolot, pewnie TU-154, a pod niego podjeżdżają czarne samochody. Żołnierze salutują panu ubranemu w garnitur. Prawdopodobnie jest to ś.p. pan Lech, jednak ciężko stwierdzić gdyż w zwiastunie nie jest to powiedziane wprost, a aktor w niczym nie przypomina zmarłego polityka.

  Później dostajemy scenę, jak ten sam pan, już w samolocie nie może dalej rozmawiać przez telefon, bo ,,przerwało". I jeszcze to zdanie kończące scenę. Jakby już wiedział, że umrze. Ciekawe...

  - Odchodzimy na drugie zejście- Mówi kapitan. Naprawdę tak się mówi? Coś ciężko mi uwierzyć. No, ale nieważne. Następnie ujęcie na pasażerów i w końcu wybuch... Wybuch taki głośny, płomienie takie ciepłe, samolot umarł, wow. Pewnie nie powinienem szydzić aż tak, ale spójrzcie jaka to budżetowa scena. Kosztowała producentów tyle pieniędzy, że potem musieli dać materiał sklejony z różnych  programów informacyjnych. Ciekawe jaką część filmu będą stanowić takie wtrącenia z prawdziwych wydarzeń.

  Oj przepraszam, prawie przegapiłem. Między materiałami źródłowymi był mały fragment filmu. Dokładnie dwie kwestie:  ,,Musimy pogadać" i odpowiedź jaką jest ,,Nie teraz". Rozumiem, że można tak robić żeby zachęcić widzów do oglądania. I nawet nie przyczepiłbym się w tym momencie, ale wszystkie takie fragmenty wycięte z filmu są tu źle dobrane. No dobra, nie wszystkie. Ale zauważcie, ile nonsensu jest w tych dwóch sekundach. Przez chwilę nawet miałem wrażenie, że po prostu reżyser chciał dać wszystko co miał dotychczas nakręcone, nieważne czy to miałoby sens czy nie.

  Jednak okazuje się, że byłem w błędzie, a reżyser wyciągnął z rękawa nowego asa. Przemówienie premiera o tym, jak wielka to była tragedia i dziennikarkę, która skacze z radości licząc na to, że to ona ,,dostanie ten temat".

  Chwila spokoju. 10 sekund materiału, który jest całkiem przyjemny w odbiorze i nagle coś takiego:
 - O co tu chodzi?
 - No to chyba dość proste.
 - To nie jest proste, a nawet wręcz przeciwnie.
Ech... Ja rozumiem, że na papierze coś może wyglądać fajnie i błyskotliwie, ale ludzie tak nie mówią. Jak można być tak oderwanym od rzeczywistości? No chyba, że to kolejny fragment nieumiejętnie wyrwany z kontekstu. Może ta postać ma być takim nadętym bucem. Co nie zmienia faktu, że brzmi to jak... sami wiecie.
 
  Po wylaniu takiego kubła, jeszcze ciepłych fekaliów pewnie zdziwi was fakt iż dalej jest całkiem ciekawie, aż do końcówki. Autor plecie teorię spiskową (o której więcej na koniec), są dynamiczne ujęcia, które naprawdę tworzą jakąśtam intrygę... Ale nagle dostajemy młotem kowalskim w twarz. Amerykanie? Służby innych krajów? Co oni do tego mają? Tańszego spisku w życiu nie słyszałem. Zrozumiałbym jakby to miała być sprawa między nami a Kremlem, ale Amerykanie? Komuś tu zaszalała wyobraźnia. Niestety nie w pozytywny sposób.

  I już chciałoby się kończyć, napisać jakieś swoje teorie, ale nie. Jeszcze po wszystkim jakaś abstrakcyjna scena. Znowu dwie idiotyczne kwestie ,,Odchodzimy, jest święte" i w odpowiedzi ,,Ale nie odeszli". Czy reżyser obiecał aktorom ilość scen w zwiastunie, na których będą? To by wyjaśniało dość sporo.

  Słowem podsumowania. Tak zwany trailer nie zachęca. Można powiedzieć, że daje do myślenia, ale chyba nie w sposób, w jaki chciałby tego reżyser. Mianowicie czy jest on jedynie pionkiem jakiejś partii mającym wywołać burze i podziały wśród Polaków?. Czy jest wolnomyślicielem i postanowił sobie na prawdziwym wydarzeniu oprzeć fikcyjną historię? Odpowiedzi mogą się przenikać. Obie wydają się prawdopodobne. A co wy myślicie?
 
 
Jest to wersja publikowana w Europejskiej Młodzieżowej Agencji Informacyjnej. Z racji tego nie ma tu żadnych odwołań do polityki, a jedynie czysta krytyka filmowa pod kątem jakości. Wersję oryginalną, nie mającą nic wspólnego z EYIA (za to mającą więcej humoru) możecie znaleźć na moim blogu pod adresem http://subiektywnieprawda.blogspot.com/2016/08/smolensk-film.html.
Free Joomla! templates by AgeThemes