Ludzie chcą usłyszeć wieści złe/ Katarzyna Fląt

        „Magazyn”; „Teleekspress”; „Uwaga” w telewizji aż się roją niczym żmije programy, które pokażą nam to, czego przecież jako naród pragniemy najbardziej „CHCEMY USŁYSZEĆ ZŁE WIEŚCI!”. Chcemy oglądać, kto do kogo tym razem strzelił, kiedy zabiorą 500 złotych na jedno dziecko i komu z polityków tym razem „strzeliła guma”.                                       Jako naród przecież kochamy narzekać, to nasze ulubione zajęcie. Na „dzień dobry” jest źle i nasze życie nie ma sensu, na „do widzenia” narzekamy jeszcze gorzej i dochodzimy do wniosku, że czas uciekać z kraju.

            Jak to się dzieje, że kochamy złe wieści? Dlaczego nasz naród jest tak „zaprogramowany”, że lubimy słyszeć, że ktoś nie ma co jeść albo nie ma dachu nad głową? Mam wrażenie, że kryje się za tym jakaś potrzeba sensacji, ale i kolejny powód do tego, żeby móc zrobić to co bardzo lubimy i o czym już wspomniałam „ponarzekać”.

            Poza tym obserwując różnych ludzi oglądających „Wieści złe”, bo tak powinny nazywać się nasze współczesne wiadomości dostrzegam nieprawdopodobną emocję „radość”. Radość- bo spaliło się coś komuś a nie „mi”, radość- bo przecież to jemu nie starczy do końca miesiąca, zasłużył sobie, radość- bo przecież to nie „ja” jechałem tym pociągiem. Tylko życie jest tak „sprawiedliwie” ułożone, że każdemu z nas w którymś momencie da w kość. I wtedy na pierwszy plan (zaraz obok narzekania) obudzi się taka emocja, jak „współczucie”. Dopiero wtedy przypomnimy sobie sąsiada, co ledwo wiązał koniec z końcem i tych płaczących ludzi z pociągu. Wtedy dopiero poczujemy, że telewizja pokaże nasz kawałek życia o którym wolelibyśmy zapomnieć a nie pokazywać milionom ludzi przed ekranami.

            „Wieści złe” mają jednak też jakąś dobrą stronę. Dzięki nim ktoś z drugiego końca Polski czy innego kraju, bardziej zamożny dowie się, że gdzieś tam w jakiejś biednej wsi żyje jakaś sierota bez dachu nad głową. A może kogoś ruszy sumienie i zamiast na zlecenie zamawiać rasowego zwierzaka odwiedzi jakieś schronisko?

 

            Szkoda, że jest tak mało pozytywów i warto na koniec przywołać słowa Kuby Kawalca z Happysad „Ludzie chcą usłyszeć wieści złe (…) że cały ten cholerny świat wali mi się na grzbiet (…) No tak to już jest”. 

Free Joomla! templates by AgeThemes