Jest zimniej i zimniej / Agata Walkusz

Patrzycie na tytuł i pewnie zastanawiacie się, cóż odkrywczego miałam zamiar powiedzieć? Że szron swoimi białymi mackami łapie coraz więcej rzeczy - trawę, samochody, okna? Przecież to widzicie. Że wiatr śpiewa mroźne pieśni za Waszymi oknami? Przecież to słyszycie. Że temperatura biegnie coraz niżej, starając się zejść jak najbardziej poniżej zera? Przecież to czujecie. Ja natomiast nie mam na myśli żadnego z tych rodzajów zimna, a przynajmniej nie jest on głównym tematem. Mam na myśli chłód, którego często nie zauważacie, gdy ze słuchawkami w uszach idziecie przed siebie, byleby jak najszybciej zatrzymać się w ciepłym miejscu, a najlepiej we własnym łóżku z ciepłą herbatą w ręce.

Jest coraz zimniej i mróz dotyka każdego z nas, także tych opatulonych od stóp po uszy. Nie ma ratunku przed mrozem. Dlatego też tempo życia przeciętnego człowieka zachowuje się odwrotnie proporcjonalnie do temperatury: im zimniej, tym bardziej pędzimy. Można by powiedzieć, że wtedy robimy jak Forrest Gump: jak chcemy gdzieś iść, biegniemy. I po co nam to? Próbując prześcignąć prędkość światła, byleby nie zmarznąć, tracimy umiejętność miłej rozmowy, nie mówiąc już o uśmiechu. Spróbujmy pozbyć się choć jednego mrozu - tego wewnętrznego. Nie mam zamiaru na siłę motywować i niczym Chodakowska mówić "dasz radę" - i tak nic tym nie zdziałam. Moim celem jest pokazanie czegoś, czego wielu nie zauważa - jak sami sobie ochładzamy życie. Co z tym zrobicie? To już zależy od Was.

Free Joomla! templates by AgeThemes