Troska o dobro wspólne / Ksawery Tyzo

Dopiero co wróciłem z kilkudniowego pobytu w rodzinnych stronach, w Czarnej Białostockiej. Czuje się tam pobożność i spokój bardziej niż u mnie, nad morzem. Położona na wschodzie Polski mieścina o prawie 10 tysiącach mieszkańców – serio - wiele pamięta. Chodziłem po dróżkach, po których kroczyli moi protoplaści. Moi prapra, przy których grobach wykonałem znak krzyża, żyli jeszcze podczas zaborów. Znam historię o ich ucieczkach do Ameryki, służbach w kawalerii Polskiej i pożarach, jakie pustoszyły tereny leśne. Świadomość tego jest na tyle ekscytująca, że czujesz wówczas więź z terenem, więź z ojczyzną i przeświadczenie ciągłości, nierozerwalności. Heraklit mówił: „wszystko płynie". W odniesieniu do tej sytuacji to stwierdzenie jest bardzo wymowne.

Pomnik Stefana Czarnieckiego w TykocinieEksplicytne zdjęcie leciwego krzyża w Rozedrance

Krajobraz rozpościerający się z cmentarza w Rozedrance

Polacy wiedzą skąd są. Często, skrótowo, używamy formułki, że nie było nam łatwo. Że wojny, że niewola, że rusyfikacja, cudze szpony i komunizm. To prawda. Ale teraz pisany jest nowy rozdział.

Wydaje mi się, że wszystko nabrało tempa. Zwrot „wydaje mi się” jest tu bardzo ważny, bo generalnie demokracje są nudne i asekuracyjne, a potencjalne zmiany są finalnie tylko zmiankami.

Ale Brexit i nastroje konserwatywne postawione w kontraście do ujednolicania kultur i unifikacji państw Unii Europejskiej; ale napływ imigrantów, ISIS i różnice między północą, a „trzecim światem”… dają dowód na to, że otacza nas tak wiele sprzeczności! Tak wiele problemów! Nigdy nie byliśmy postawieni w podobnej sytuacji. To budzi niepokój, to niezwykle trudna podróż w nieznane.

Nasz naród jest jak komórka, która się dzieli, przez co powstają nowe komórki. Takie rozmnażanie bezpłciowe. Niby całość, a jednak w niezgodzie. Przecież chodzimy po tych samych polach, łąkach. Są tu nasze rodziny, leżą tu nasi antenaci.

Wspólne dobro powinno być podstawą do wszystkich debat odbywających się na mównicy sejmowej. Właśnie ono powinno być akcentowane. WSPÓLNE DOBRO! Ktoś mi kiedyś powiedział, że polityka jest farsą, gdyż po wystawieniu batalionu argumentów, po potyczkach słownych przedstawicieli wiodących partii, Ci, razem, po pracy, idą się „napić”. Pomijając wątek alkoholowy… właśnie tak powinno być!

To jest wina opiniotwórczych mediów, że uważamy inaczej. Tych, które nakłaniają „liberałów” do nienawiści wobec „katoli”. I tych po drugiej stronie barykady, nakłaniających „patriotów” do nienawiści wobec „lewaków”. Jesteśmy demokracją. W prawdzie jeszcze niedoświadczoną, ale demokracją. MUSIMY kierować się szacunkiem i dobrem wspólnym. Musimy słuchać i współpracować, a nie przekomarzać się jak małpki w zoo. I my, i politycy. To może wyjść nam tylko na dobre. Merytoryczna dyskusja jest spoko.

PS: Felieton ten napisałem pod wpływem pozytywnych emocji związanych z Mistrzostwami Europy odbywającymi się w największych miastach Francji. To był świetny czas! Cytując anonimowego copywritera, poczułem, że „wszyscy jesteśmy drużyną narodową”. I nieważne, czy interesujemy się Piłką Nożną. Naprawdę nie chodzi też o to, by znać imiona wszystkich zawodników na boisku. Pomijam również fakt, czy ktoś wie co to jest spalony, czy mimo kilku prób wytłumaczenia tego przewinienia przez płeć brzydką, jeszcze nie do końca „ogarnął temat”. Wszyscy byliśmy drużyną narodową! To jest ważne. Mam marzenie, by nasza reprezentacja grała codziennie i codziennie na nowo łączyła rozpadające się nici porozumienia między Polakami dopóki sami nie nauczą się tego robić. Choćby mentalnie, bez parszywych wojen, spełnilibyśmy wówczas przewidywania George'a Friedmana o Polsce, które spisał w książce „Następne 100 lat”, gdzie opowiadał o naszej ojczyźnie jako o wschodzącym mocarstwie. Bo możemy być mocarstwem, bylebyśmy byli razem.

Free Joomla! templates by AgeThemes