Życie Szkolne / Ksawery Tyzo

System edukacji składa się z wielu etapów; schodków, które z bliżej nieznanego mi powodu chcemy pokonać jak najszybciej. Wielu z nas będąc jeszcze gimnazjalistami, z utęsknieniem czeka na przejście do liceum. Byle do następnej klasy, byle do następnego sprawdzianu. Wydaje mi się, że to nastawienie na manowce spycha naukę nabytą w szkole. Naprawdę.

Z bólem przyznaję, że też tak miałem, choć do pewnego momentu. Chyba przejrzałem na oczy. Polubiłem stan, w którym czas płynie wolniej. Przestałem tworzyć z korytarza drogi dla „szybkobieżnych” uczniów na ostatnią chwilę odrabiających zadania domowe. Obecnie, po prostu delektuję się chwilą i sytuacją, w której się znajduję.

Szkoła oczywiście nie jest tak idealna, by tkwić w niej w nieskończoność. Nie namawiam wszakże do powtarzania klas. Podstawa programowa, nie da się ukryć, ma pewne wady, mankamenty z przeszłości. Wciąż każą nam się uczyć intuicyjnej informatyki, zamiast pomagać ją zrozumieć. Zamiast pobudzać kreatywność i niesztampowe myślenie, które w branży elektronicznej jest przecież najważniejszym czynnikiem w drodze do sukcesu. Wciąż na dziesiątkach przedmiotów jesteśmy obligowani do „wkuwania” terminologii dostępnej od zaraz w internecie, która zamiast poszerzać, tworzy chaos w naszym pojmowaniu świata.

Nam, uczniom, też nie jest łatwo. Jesteśmy w "Tym" wieku. Daremne są próby odnalezienia w nas stałości: zmieniamy, kreujemy i definiujemy się na nowo. Mam za sobą kilkaset wieczorów rozmyślań, budowania poglądów i ich podważania. Że niby już po wszystkim? Skądże. Nie wiem kiedy i czy w ogóle zobaczę jakiekolwiek światełko w tunelu, nadzieję na to, że to się skończy.

Jesteśmy młodym pokoleniem, jesteśmy siłą. Tętni w nas życie, buzują myśli i przekonania. To my możemy i będziemy zmieniać świat. Zrozummy to. Proszę.

Szkoła nie jest idealna i nauczyciele doskonale zdają sobie z tego sprawę. Są w ten sam sposób poddani przepisom, jak i my. Ale robią coś więcej, robią coś wyjątkowego. Szukają w nas potencjału. Niepostrzeżenie trzymają za rękę; wskazują nowe, alternatywne drogi naszego rozwoju. Nauczyciel nie tylko uczy przedmiotu, ale jest też wzorcem pokazującym, jak postępować w codziennych sytuacjach. Potrafi dać radę, wyjaśnić i bezpośrednio wpłynąć na wybór tego, co chcemy robić w życiu. W skrócie: Ma pełne prawa do tego, by pozytywnie, ostro zamieszać. Musimy mu tylko pozwolić, na to, by nas rozgryzł jak łupinkę od orzeszka w celu zobaczenia cennego środka; klucza, w którym opisany jest kierunek i sposób dojścia do celu. Darujmy sobie z bezpodstawną krytyką nauczycieli. To samobój.

Z autopsji wiem, że okres buntu jest bardzo trudny. Chłoniemy każde słowo, każde zdanie naszych autorytetów. Całe nasze życie szkolne jest procesem stawania się dorosłym, świadomym człowiekiem. Przed kilkunastoma laty białe, puste, niezapisane kartki mające traktować o nas zaczęły się wypełniać. I wypełniają się cały czas: podczas gry w piłkę nożną na boisku w przerwie między lekcjami, w momencie otrzymania dobrej oceny ze sprawdzianu, podczas walki z własnymi słabościami na zajęciach wychowania fizycznego lub gdy pierwszy raz prosząc dziewczynę o chodzenie dostajemy kosza.

W szkole największe znaczenie ma wszystko i wszystko jest nauką. Nie tylko liczy się materiał przerobiony na danych przedmiotach. I mnie to fascynuje. Nie potrzebuję adrenaliny, nie uciekam z monotonii poprzez działania, które mogą mi zaszkodzić. Nie doświadczam nudy, ponieważ jej nie stwarzam. Po prostu obserwuję.

Nie chcę niczego przyspieszać, nie chcę być dorosły. Pragnę bym jako sucha gąbka powoli nasączał się wodą i nabierał ostatecznego kształtu. Pomagają mi w tym nauczyciele; przyjaciele i wrogowie, wygrane i porażki. Wykorzystuję i cenię sobie ten beztroski czas, by piąć się wzwyż. Jestem bezprecedensowym beneficjentem dobrodziejstw techniki, bo właśnie rozwijam swoje zainteresowania i na komputerze piszę felieton dla Europejskiej Młodzieżowej Agencji Informacyjnej. To jest moje życie szkolne, moja rzeczywistość. Z pokorą za nią dziękuję.

Free Joomla! templates by AgeThemes