Czy każda kobieta czeka na księcia na białym koniu? / Justyna Luszyńska

            Takiego, co by wpadł,  najlepiej od razu z całym królestwem. My byśmy tylko spakowały najpotrzebniejsze manatki i wskoczyły na konia. Potem czekałoby nas cudowne życie u boku ( nie zawsze ) cudownego księcia. Wspaniała perspektywa, nieprawdaż? Jakiś czas temu zostałam niemile zaskoczona, gdy okazało się, że nie wszyscy zauważyli, że czasy smoków i rycerzy zostały w tyle za nami. Podobno panie wciąż czekają w wieży na idealnego. Dało mi to do myślenia. Czy to możliwe, abyśmy w XXI wieku wciąż czekały na śmiałka, który uratuje nas przed strasznym smokiem? Przecież mamy gazy pieprzowe i chodzimy na kursy samoobrony. Same mogłybyśmy sprać wrednego gada. A i w wieży się nie damy zamknąć, bo mamy swoje prawa. Gdzie więc leży problem?
            Wystarczy wziąć do rąk którąś z książek Jane Austen, by przekonać się, że pozostanie starą panną w jej czasach nie było pożądane. Dziewczyna powinna była czym prędzej znaleźć sobie męża, ale nie byle jakiego – najlepiej z pokaźnym majątkiem. Panny mdlały na widok przystojnych oficerów i wiedziały ile wynosi roczny dochód każdego interesującego mężczyzny. Austen wyszła temu naprzeciw i utrzymywała się sama z pisania. A już nie tak niedawno, bo w 1918 roku  kobiety w Polsce zyskały prawa wyborcze. Jakby na to nie patrzeć to już prawie sto lat temu. Wciąż walczymy o równouprawnienie, lecz moim zdaniem już osiągnęłyśmy wiele. Jesteśmy równe z mężczyznami pod względem prawa karnego, mamy prawo do nauki i pracy, i co więcej, kobiety coraz częściej obejmują kierownicze stanowiska. Nie ma sensu wymieniać wszystkiego. Czy w takim razie my, równe z płcią przeciwną wciąż potrzebujemy wybawienia?
            Należy zwrócić uwagę na jedną istotną rzecz, a mianowicie – presję społeczeństwa. Zarówno w XIX wieku, jak i dziś w XXI, staropanieństwo sprawia, że ciotki poklepują nas po ramieniu, a sąsiedzi patrzą na nas z litością w oczach. „ Nie martw się. Może sobie jeszcze kogoś znajdziesz”. Dostajemy zaproszenie na ślub z osobą towarzyszącą i wpadamy w panikę -  Co sobie rodzina pomyśli? Nie mogę iść sama! A co z naszym dzieciństwem? Małe dziewczynki bawią się w dom, dostają zabawkowe odkurzacze i lalki bobasy, podczas kiedy chłopcy beztrosko ścigają się samochodami. W bajkach happy end zazwyczaj polega na… ślubie z księciem z bajki. Potem małe dziewczynki dorastają, mając w głowie idealne wyobrażenie tego dnia – dnia ślubu. I rzadkością są niewiasty, które nie są zainteresowane witryną sklepową, za którą stoją manekiny w sukniach ślubnych. Czasem są to głośne zachwyty i postanowienie, że taką właśnie suknię będą nosić, innym razem tylko ciche westchnięcie. A ciekawe ilu pracowników takiego sklepu usłyszało „ Chcę wyglądać jak księżniczka!”.
            A jednak coraz więcej kobiet odkłada decyzję o małżeństwie i założeniu rodziny. Najpierw edukacja, potem praca. Mało kto decyduje się na dziecko, jeżeli ma nieustabilizowaną sytuację materialną. Logiczne – żeby mieć dzieci, trzeba mieć pieniądze. Ślub też nie jest konieczny, związki są czasochłonne. Coraz więcej pracoholiczek jest wśród kobiet, coraz więcej z nas pragnie sukcesu zawodowego, a nie domu z ogrodem. Nie. Dom z ogrodem będzie, za dziesięć lat, jak już zrobię to i tamto. Dostanę się tutaj i przepracuję tu tyle i tyle lat. Najpierw awansuję. A jak nie zdążę z dzieckiem to trudno, nie każdy musi je mieć.
Dzisiaj urodzenie dziecka już nie jest czymś, co powinna zrobić każda kobieta. Dzisiaj mamy prawo wyboru. Mamy prawo odnosić sukcesy zawodowe i same decydować o tym czy mamy ochotę na związek, czy nie. Możemy pragnąć domu z dziećmi, ale nie musimy.
            Jest jeszcze coś miłego. Kobiety nie muszą już oddać się całe w ręce tego jedynego. Nie muszą pokazywać zakrwawionego prześcieradła. Mogą, jeżeli mają takie życzenie, lecz niczego nie muszą.  Mamy takie samo prawo do seksu, jak i mężczyźni. Mamy prawo czerpać z niego przyjemność. Mamy prawo odmówić. Mamy prawo nie mieć ochoty. Mamy również prawo mieć faceta na jedną noc. Przecież kiedyś było to domeną raczej mężczyzn. Dzisiaj my również możemy uwieść i porzucić.
            Z wcześniej wspomnianym domem i małżeństwem wiążę się jednak rzecz znana nam od bardzo dawna, a mianowicie miłość. Gdzieś tam, w każdej z nas istnieje pragnienie bycia kochaną. Dla niektórych z nas to priorytet, dla innych niekoniecznie. Mimo to na pewno większość przyzna, że  to musi być całkiem miłe. Wtedy dochodzimy do wniosku, że facet wcale nie musi mieć całego królestwa, zadowolimy się połową. Nie musi mieć też konia, wystarczy, że będzie lubił Harrego Pottera. Nawet księciem nie musi być, niech tylko ogląda z nami nasz ulubiony serial. I wstyd się czasem przyznać, ale czekamy aż nas znajdzie i zabierze z naszej wieży. Nieraz nie potrafimy się do tego przyznać nawet przed sobą, że potrzebujemy, żeby nas ktoś przytulił i powiedział nam, że jesteśmy piękne. Nawet kobiety przekonane o własnej wartości tego potrzebują. A co ze zdecydowanymi 99%, które nie do końca w siebie wierzą? Wiecie, tutaj jest jednak pewien haczyk. Bo nie tylko kobiety pragną miłości. Pragnie jej niemalże każde stworzenie, nawet mężczyźni. Oni też chcą się zakochać. Chcą, żeby ktoś się nimi opiekował. Chcą domu z dziećmi! Skąd pewność, że książę chciał zabić smoka? Skąd pewność, że chciał białego konia? I, co więcej, co miał zrobić, jeżeli nie był księciem, tylko zwykłym facetem?

 

Free Joomla! templates by AgeThemes