Polski problem - Karolina Polasik

 

Wybory dla miejskiego krajobrazu są okrutne. Ściany budynków pokrywają się paskudnie brzydkimi banerami z wielkimi głowami, obok których pobrzmiewają puste hasła. Niektóre, jeżeli nie znajdzie się inny chętny, wiszą jeszcze długo po wyborach – niestety.

Kiedy jechałam autobusem moją tradycyjną trasą, którą przemierzam dwa razy dziennie, zobaczyłam jeden z takich właśnie, ot, nieładnych plakatów, na który wcześniej nie zwróciłam uwagi. Obok podobizny kandydata przeczytać można było, że "razem obronimy Polskę". Obronimy, no dobrze – tylko przed czym?

W Bydgoszczy miała ostatnio miejsce pewna – eufemizując – niewygodna sytuacja. Grupa pewnej jakże – o szęść Boże! - patriotycznej młodzieży zaatakowała czterech studentów z Turcji. Wstawiły się za nimi dwie studentki z Czech i Słowacji. I im także się dostało.

Poszkodowani obcokrajwcy zgłosili sprawę na policje – zignorowano ich. Wrócili ze swoim profesorem, Polakiem – dalej odmówiono im przyjęcia zgłoszenia. Policja zajęła się zaistniałą sytuacją dopiero wtedy, kiedy media nagłośniły sprawę. Okazało się, że wystarczyło sprawdzić monitoring, by odnaleźć sprawców. Panie i panowie, przed wami instytucja na straży prawa i porządku.

I takim oto jesteśmy społeczeństwem. Konserwtywnym i ksenofobicznym, społeczeństwem wciąż wierzącym w podniszczałe już ze starości idee naszych dziadków. Nie chcemy przyjąć garstki uchodźców, ponieważ dostrzegamy jakiś wyimaginowany związek między nimi a zamachami. Wciąż nie chcemy pogodzić się z emancypacją homoseksualizmu, ponieważ przeszkadza nam niezmiernie kto kogo kocha. Na słowo gender trzęsiemy się ze strachu, chociaż nie do końca wiemy, co ono oznacza. Nadal nie uznajemy pełnej równości kobiet i mężczyzn, zwłaszcza w domu – większość kobiet wyrażająch chęć bycia w związku partnerskim nie jest w nim.

To coś, czego się boimi, co nas męczy i wyniszcza, nie znajduje się poza granicami, tylko w środku. Nasz polski problem polega na tym, że znajdując się w geograficznym centrum Europy, jesteśmy na jej mentalnym marginesie. Cały ten nasz polski szowinizm, zamaskowany i dyskretny, acz będący podstawą naszej mentalności, jest naszym głównym dusicielem. A my w niego wierzymy.

Nadmienię na koniec, że owi polscy patrioci, którym się wydawało, że mogą bić kogo im się zachce, ubrani byli w bardzo zapewne modne w ich środowisku koszulki z napisam "Polska walcząca".

I tak sobie jadę tym autobusem i myślę, że Polsce przecież nic nie zagraża. A jeżeli trzeba jej przed czymś bronić, to przede wszystkim przed nią samą.

Free Joomla! templates by AgeThemes