By cokolwiek się zmieniło, TY musisz się zmienić / Justyna Luszyńska

 

            Bardzo możliwe, że się mylę, ale mam wrażenie, że każdy z nas chociaż raz miał ochotę wszystko rzucić, wyjechać gdzieś daleko, gdzie nikt go nie zna i zacząć życie od początku. Nazwisko mogło zostać stare, choć niekoniecznie, przyjaciół poznałby innych, odnalazłby na nowo miłość i żyłby jako inny człowiek. Jako człowiek szczęśliwszy. I ja też byłam o tym święcie przekonana. Głęboko wierzyłam, że gdy tylko skończę szkołę średnią i pójdę na studia, to wszystko się zmieni na lepsze; JA się zmienię na lepsze. Zabrzmi to idiotycznie, ale oczyma wyobraźni widziałam jak mijam próg uczelni i moje życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Magiczna uczelnia, nie?
            Niewielu jest ludzi, którzy lubią w sobie absolutnie wszystko. Niezależenie czy chodzi o wygląd, czy cechy osobowości. Ja nigdy nie umiałam nawiązywać kontaktu z resztą populacji. Dla mnie nawiązywanie nowych znajomości czy podtrzymywanie rozmowy było istną katorgą. Nie miałam więc wielu znajomych w liceum, trochę z własnego lenistwa, trochę dlatego, bo po prostu z nikim tam nie znalazłam wspólnego języka. Minęła matura, przekroczyłam próg uczelni i… Tłum potencjalnych przyjaciół nie rzucił się na mnie. Tak, wiem – szokujące. Nie kojarzyłam tam nikogo, prócz najbliższej przyjaciółki, czułam się niepewnie i nieswojo. Ludzie zaczęli tworzyć grupki, a ja obserwowałam ich i już wiedziałam, że i tym razem mi się nie uda.
Ale zgadnijcie co – udało się. Nie, nie rzucili się na mnie drugiego dnia. Po prostu pokonałam własne lenistwo, własne ograniczenia, strach, i udałam się na zorganizowaną przez nich integracje. Z początku wymuszałam na sobie wyjścia grupowe, lecz szybko stały się one przyjemnością, a ludzie okazali się być wspaniali. Interesujący znajomi, potem przyjaciele, którzy zmienili mój światopogląd i mnie samą. A jednak pierwszy krok postawiłam samodzielnie.
            Wyjedź go Gdańska, Zakopanego, Londynu czy Amsterdamu, bo nie lubisz tego, że Twoje związki zawsze kończą się tak, a nie inaczej. Wyjedź, bo nie możesz znaleźć przyjaciół. Wyjedź,  bo nie umiesz się zmotywować do działania. Wyjedź, a potem dziw się, że w Gdańsku zakończył się kolejny twój związek, w Zakopanym nie znalazłeś przyjaciół, a w Amsterdamie nic produktywnego nie zrobiłeś. Dopóki będziesz oczekiwał od otoczenia, aby coś zmieniło, a nie od samego siebie, to bądź  pewien, że się rozczarujesz. Człowiek zmienia się całe życie, lecz dzieje się to tylko dzięki wyborom, które podejmuje. Chodzisz po ścieżce, którą sam wybierasz. Jeżeli podążasz za innymi, idziesz po ich śladach, to docierasz w te same miejsca, co oni.
            Gdybyś stanął na środku ulicy i powiedziałbyś wszystkim dookoła, że czekasz, aż twoje życie się zmieni, nazwaliby Cię szaleńcem. Czemu więc nie zauważasz jakim nonsensem jest robić wciąż to samo, a oczekiwać innych rezultatów? Głowa nie przestanie Cię boleć, tylko dlatego, bo zamiast w ścianę, uderzasz nią teraz w drzwi. Zdaję sobie sprawę z tego, że łatwo jest powiedzieć „pokonaj swój strach, zmień nawyki”. Trudniej jest tego faktycznie dokonać. Ale hej! Jest takie powiedzenie – dla chcącego, nic trudnego. Jeśli cokolwiek ma się zmienić, ty musisz to zrobić. Twoja osobowość nie odmieni się magicznie, bo skończysz osiemnaście lat, dostaniesz awans czy wyjedziesz do Anglii. Jeżeli Twoje nieszczęście nie zależy od pracy, to jej zmiana raczej go nie przepędzi. Dopóki ktoś stoi na drodze,  to za cholerę nie przejdziesz. I pomyśleć, że czasem tę drogę tarasujesz sobie sam.       

 

Więcej moich tekstów pod adresem http://www,ajednak.eu Serdecznie zapraszam :)
            

Free Joomla! templates by AgeThemes