Reklamy / Agata Walkusz

Oglądasz ciekawy film w telewizji, jednak nadchodzi Twój ulubiony moment – przerwa reklamowa. Siedzisz i bezmyślnie wgapiasz się w reklamy, czekając na dalszy ciąg wieczornego seansu. Lek na odchudzanie, ból głowy, kaszel i uspokojenie. Herbatka lecznicza, tabletki do ssania, syrop. Krem odmładzający, krople do oczu, szampon leczniczy. Schorowane społeczeństwo.

Powstaje pytanie: czy potrzebujemy leków na uspokojenie, bo stres nie daje nam żyć, czy reklamy sprawiają, że wydaje nam się, że te leki są nam niezbędne do życia. Reklamy w pewnym sensie robią nam pranie mózgu, a i tak je oglądamy. Bo czemu nie? Przecież i tak nie mamy nic ciekawszego do roboty. Ale o tym, że moglibyśmy wstać i  zrobić coś do pracy, żeby potem się nie stresować, że mamy mało czasu, już nie pamiętamy. Nie dbamy o swoje włosy i paznokcie, a potem wyglądamy jak strach na wróble i potrzebujemy reklamowanych produktów. Starzejemy się i starzeć będziemy – nie ma więc sensu opóźniać oznak tego procesu  i  lepiej zmarszczkom odpuścić.

Ale my i tak biegniemy do sklepu i prosimy o ten najnowszy lek, co go teraz reklamują. Najpierw na odchudzanie, potem uspokojenie, potem przy każdym zadrapaniu – leki przeciwbólowe. A potem przydadzą się te na wątrobę, ale o tym nikt nie pamięta.

Free Joomla! templates by AgeThemes