Angielskie słówka / Agata Walkusz

 

 

Każdy uczy się języka angielskiego, najczęściej od początku swojej edukacji. Powtarza, rozmawia, a potem słyszy, gdy ogląda anglojęzyczny film czy serial. Każdy zna chociaż podstawy. A w szczególności młodzi ludzie.

Nastolatkowie (w tym, niestety, ja) coraz częściej wplatają angielskie słowa w zwykłą, codzienną konwersację. Nie mówiąc już o przeklinaniu, bo angielskie „fuck” i „shit” są chyba jeszcze częstsze od polskich odpowiedników. Ale zamiast długiego „dlaczego?” coraz łatwiej przychodzi nam zapytanie się „why?”.

Tak bardzo nie lubimy swojego kraju? Chyba nie w tym rzecz… Po prostu angielski jest naszym drugim językiem. Jesteśmy otaczani tą mową, którą spotykamy już wszędzie. A że jesteśmy ludźmi leniwymi, którzy nie mają nawet siły podnieść ręki z kanapy, żeby ściszyć telewizor, tym bardziej nie chce nam się mówić. Używamy więc angielskich słów, żeby skrócić komunikat do minimum.

Ale niektórzy też mówią w taki sposób, aby zaimponować, potocznie mówiąc,  „dla szpanu”. Wystarczy, że spojrzysz na taką ”typową blondyneczkę” w różowej sukience i jej bezmyślny wyraz twarzy. Słysz, jak mówi „Ta dress już jest passe” i masz ochotę biec, uciec od niej jak najdalej. Tak Cię to denerwuje. And then, tak jak ja,  robisz to samo. Again and again. A why? Idk, ale to chyba tylko bezsensowne przyzwyczajenie…

Free Joomla! templates by AgeThemes