Ludzie siebie nawzajem po prostu potrzebują / Maria Prochownik

   

     Nasze życie od najwcześniejszych momentów istnienia bardzo ściśle powiązane jest z życiem innych ludzi. Przychodzimy na świat w rodzinie, wśród miłości, radości i szczęścia; później stopniowo grono osób, które widujemy powiększa się. Uśmiechem zaczynają dzielić się z nami przyjaciele rodziny, znajomi, sąsiedzi. Następnie rozpoczynamy przygodę ze szkołą i tam również wiele pozytywnego nastawienia i radości wlewają w nas zabawy z rówieśnikami, wspólne śpiewanie prostych refrenów piosenek, wspaniała energia nauczycielek. Następnie sami zaczynamy uświadamiać sobie, że żyjemy już w pełni w społeczeństwie. Otacza nas bardzo wiele osób, o większości z nich wyrabiamy sobie indywidualne zdanie, uczymy się rozróżniać ich intencje, wyciągać wnioski z zachowań. Jednak w późniejszym życiu bardzo mało zastanawiamy się, jak wielki wpływ ma na nas ogół ludzi, pośród których żyjemy oraz jak ogromy wpływ na innych mamy my sami.
    Wyobraźmy sobie, że jakimś niewytłumaczalnym zrządzeniem losu zostaliśmy sami na Ziemi. Mamy do dyspozycji wszelkie jej zasoby, przyjemności i rozkosze; jednak żadnego człowieka. Bardzo łatwo uświadomić sobie, że nawet po krótkim czasie, mielibyśmy takiego stanu rzeczy po prostu dosyć. I nie tylko z zasadniczego powodu; iż człowiek jest istotą społeczną, a do szczęśliwej egzystencji potrzebuje drugiego człowieka, ale również dlatego, że niezwykle ciężko byłoby mu poradzić sobie z samym sobą. Jedynym czynnikiem, jaki wpływałby na niego - byłby on sam. Gdyby się złościł – na siebie; gdyby coś ( co zakładając nieugiętą naturę człowieka, w której musi on wciąż dążyć w swojej egzystencji do osiągnięcia czegoś, będzie próbował stworzyć ) nie do końca się udało – obwini siebie i nie znajdzie się nikt, kto będzie mógł poprawić mu humor, sprawić, że wewnętrznie poczuje się lżej, że zaspokojone będą jego najwyższe, patrząc na hierarchię, potrzeby.
    Widzimy więc, że społeczeństwo, które nas otacza, a którego sami jesteśmy częścią to ogromne dobro. Zasadniczo jednak, jeśli coś jest dobre; oznacza to, że oczywiście może być lepsze.
    Każda ludzka cząstka społeczeństwa jest niczym pojedynczy tryb zegarka. Sam raczej mało znaczy; nie jest w stanie poruszyć żadnego mechanizmu. W połączeniu jednak z innymi, buduje coś wielkiego, wspaniałego i niezwykle ważnego, zależnego jednak wzajemnie od poszczególnych elementów mechanizmu. Społeczeństwo działa bardzo podobnie. Pojedynczy człowiek naprawdę znacznie wpływa na pozostałych ludzi. Jeśli on potrafi wokół siebie wytworzyć wspaniałą, pozytywną energię i dzielić się nią z innymi, to ludzie wokół niego mogą zarazić się tą energią i przekazywać ją dalej. W ten sposób, w społeczeństwie poszczególni jego członkowie mogą wzajemnie się uszczęśliwiać, pomagać sobie, ułatwiać codzienne życie.
    Pamiętajmy jednak, że taka sama reakcja zachodzi również przy użyciu odwrotnych emocji. Jeśli wyhodujemy we własnym wnętrzu nienawiść, oburzenie na cały świat i chorą dumę, to nie tylko sprawimy, że nasze życie będzie niemiłosiernie wyzute ze szczęścia; ale może możemy przyczynić się również do zagaszenia ostatniego promyczka wiary w ludzi w sercu poranionego życiem człowieka, do przytłamszenia nadziei kogoś, kto tak niedawno z wielkim trudem, drewienko, po drewienku wzniecił jej płomień.
    Nauczmy się więc głęboko wierzyć, że ofiarowane dobro wraca podwójnie, a na świat dostaje się jedynie przez złotą bramę naszego serca. Karmmy więc nasze wnętrze tym, co dobre, starając się  dostrzec to w najmniejszym nawet skrawku świata – naszego wspólnego świata.

 

Free Joomla! templates by AgeThemes