Pokerowe maski / Oliwia Trojanowska

Codziennie idąc ulicą mijam dziesiątki osób. Jedni mali, drudzy wysocy, bruneci, blondyni, szczupli, przy kości. Jednym słowem indywidualiści. Każdy myśli o czymś innym, ma własne marzenia, idee, różnorodne zainteresowania. Część z nich ma dobry dzień, a reszta pechowy. Mają powody do radości, smutku, zmieszania, roztargnienia czy po prostu zmęczenia. Dlaczego więc wszyscy mają twarze bez wyrazu? 

Krytyka to coś czego boi się każdy, nawet jeśli próbuje nabrać wszystkich wokół, że jest inaczej. W chwili kiedy pragniemy opowiedzieć komuś o tym co czujemy, między nasze myśli wkrada się głośny krzyk, powszechnie znany jako "a co jeśli". Słysząc go zdajemy sobie sprawę, że nasz rozmówca może nie zrozumieć nas, może skrytykować, a nawet wykpić nasze obawy, przemyślenia, czy odniesione sukcesy, o których chcemy opowiedzieć. Stopniowo zaczynamy odcinać się od innych myśląc, że osiągniemy coś licząc wyłącznie na siebie. Dochodzi do tego, że uśmiechnięta osoba na ulicy to ufoludek. Zaczęliśmy maskować się na każdym kroku uważając każdą okazaną publicznie emocję za przejaw słabości, a przecież nikt nie chce zostać uznanym za przegranego, prawda? Dążymy do ideału, po drodze gubiąc coraz to ważniejsze wartości. Wierzcie lub nie, ale osoba, która całkowicie schowała się za pokerową maską, stała się najsłabszym ogniwem. Gorąco wierzę w to, że ludzie potrafiący mówić głośno o swoich niedoskonałościach , a kiedy są szczęśliwi, zarażać uśmiechem, są najsilniejsi. Moi drodzy, nie bójmy się pokazywać innym jacy jesteśmy! W obecnych czasach, kiedy w wielu przypadkach widać brak oryginalności, to jedyny skuteczny przepis na sukces. 

Free Joomla! templates by AgeThemes