Żyj! / Agata Walkusz

Nie chce mi się żyć”, „nie mam z czego żyć”, „tu nie ma życia!” i tak dalej, i tak dalej. Brzmi znajomo, prawda? Często słyszymy tego typu sformułowania, lecz odbiegają one znacząco od podstawowego, biologicznego znaczenia słowa „życie”. Przeciwieństwo śmierci, okres, w którym dany organizm podtrzymuje funkcje życiowe, a więc funkcjonuje, istnieje. Obecnie do powszechnego użytku weszło także wiele sformułowań związanych z życiem, z których część już wcześniej przytoczyłam. Coraz częściej słyszy się, jak to używamy słowa „życie” w kontekście entuzjazmu, szczęścia, zabawy. „Uśmiechnij się – mówimy – tańcz, śpiewaj. Żyj!” Jest to dalekie od biologicznego znaczenia słowa. Skoro jesteśmy w stanie tańczyć, od razu oznacza to, że nasz organizm funkcjonuje poprawnie, a więc i żyje.

Inne ciekawe słowo: istnienie. Tak podobne do „życia”, a i znaczeń ma wiele. W znaczeniu podstawowym jest to po prostu egzystowanie, życie lub trwanie. Jednak bardzo często używamy tego słowa w znaczeniu samopoczucia lub braku bliskich („Nie istnieję”).

Ciekawym jest to, że tego typu nowsze zastosowania tych słów, częściej słyszy się z przedrostkiem „nie”. Jakbyśmy sami nawoływali siebie do „nie-życia” i „nie-istnienia”. Czyż nie jest to okropne? Z każdym wypowiedzianym „nie chce mi się żyć”, czy „nie mam z czego żyć” mniej nam się chce żyć w sensie biologicznym. Podobnie jest ze słowem „istnienie”. Jeśli tak dalej pójdzie, będziemy woleli być „bezmózgami” z The Walking Dead niż szczęśliwymi, w pełni żyjącymi i istniejącymi w każdym tych słów znaczeniu ludźmi. Czy naprawdę tego chcemy?

Agata Walkusz

Free Joomla! templates by AgeThemes