Spór o muzykę / Agata Walkusz

Niedawno byłam świadkiem zdarzenia, jak to w autobusie pewien nastolatek zrywał przez telefon z jego, jak domniemam, niedawną wybranką. Zaczęło się od słów „Mała, przepraszam, ale muszę cię zostawić, bo – i tu zaczyna się robić ciekawie – nie mogę znieść tego twojego disco polo”. Do chłopaka, ubranego w skórę, z torbą kostką na kolanach, faktycznie muzyka disco polo pasowałaby mu jak wół do karety, aczkolwiek, żeby od razu z tego powodu zostawiać kochaną osobę?

Czy naprawdę muzyka stała się dla nas aż tak ważna, że wyznacza z kim się widujemy i z kim rozmawiamy? W dużej mierze na pewno tak, ze względu na upodobania i wspólne zainteresowania. Jednak powinien to być czynnik jedynie łączący ludzi, a nie dzielący.

Obecnie muzyka jest wszędzie. W sklepach, autobusach, a nawet wielu szkołach. Czy dążymy do tego, że w hipermarketach usłyszymy każdego dnia tygodnia inny rodzaj muzyki? Na przykład metalowiec będzie chodził na zakupy tylko w czwartki, a fan muzyki pop – w poniedziałki? Czy autobusy będą miały wyszczególnione trasy rockowe, z disco polo, jazzem i reggae? A uczniowie nie będą przechodzić do szkoły, gdy leci nielubiana przez nich muzyka?

Są gusta i guściki, ale to, jak decydują one o naszym losie jest przerażające i chyba powinniśmy się wziąć w garść, póki jeszcze mamy czas i nie doprowadziliśmy do powyższych sytuacji.

Ale jeśli nie słuchasz rocka, to czemu czytasz moje teksty, bezguściu?!

Free Joomla! templates by AgeThemes