Ale mi się nie chce! / Agata Walkusz

Stop. Zatrzymajcie się na chwilę. Tak, Ty też, Czytelniku. Znasz tytułowe zdanie doskonale, prawda? Powtarzasz je nadmiernie często, nie sądzisz? „Ale mi się nie chce wstawać” – już rano, przy śniadaniu. „Ale mi się nie chce tu być” – gdy siedzisz w szkole/pracy. „Bo mi się nie chce” – traktujesz jako usprawiedliwienie, gdy ktoś próbuje namówić Cię na wstanie z kanapy. „Nie chce mi się spać!” – powtarzasz codziennie, kiedy wiesz, że rano musisz iść do pracy, ale program w telewizji nadmiernie przyciąga Twoją uwagę. „Ale mi się nie chce wstawać” – myślę teraz, gdy mój kudłaty przyjaciel czeka na nakarmienie. Nie chcę, nie chcę, nie chcę! A kto chce? Nikt!

Jesteśmy społeczeństwem, które stara się robić tak, aby za bardzo się nie zmęczyć. Narzekamy, kombinujemy, a potem znów narzekamy. Całe godziny, dnie, tygodnie lata, w kółko powtarzamy tylko „Ale mi się nie chce”.

Co jest w nas najdziwniejsze? Że jak już się komuś, magicznym trafem, zachce – patrzymy na niego jak na wariata. Kolega bezinteresownie posprzątał starszawej sąsiadce mieszkanie – pewnie czegoś chce. Jakaś chuda kobieta biega – moda, znudzi jej się. Gruby mężczyzna regularnie ćwiczy na siłowni – musi schudnąć, pewnie serce mu już nie chce działać. Jakbyśmy naprawdę nie mogli uwierzyć w to, że ktoś może mieć ochotę sprzątać i ćwiczyć. Albo po prostu nam się nie chce wierzyć…

Agata Walkusz

Free Joomla! templates by AgeThemes