Dlaczego nie interesujemy się polityką? / Ksawery Tyzo

Dlaczego w odpowiedzi na to pytanie bezpardonowo układasz swe ręce niby na kształt słów „wisi mi to”? I Dlaczego robisz to Ty, Ty i jeszcze Ty?

Specjalnie na potrzeby tego wpisu, dokonałem wnikliwej analizy przemierzając przez dziurawe jak polskie drogi, przestrzenie mojego umysłu.

Czego można było się spodziewać, doszedłem do dosyć kuriozalnego wniosku. Posiadamy dwa życia, które poniekąd się zbiegają. Uszczuplając fakt, że jest to teza rodem z gry komputerowej, ma ona w sobie wcale niemało sensu. Korelację między powyższym, a tematem posta, wyjaśnię za chwilę.

Pierwsze życie, to te „Moje”, życie króla noszącego czapkę z czerwonym pomponikiem zamiast korony. Króla z wiecznie nieokrzesaną grzywką, która dziarsko opada na młodzieńcze, pryszczate czoło. Jegomość indywiduum!

Nie ważne jak bardzo zachodni i nowoczesny się czujesz, nie uniknie cię też drugie Życie. Te napisane z wielkiej litery. Z szacunku. Bo jest to w pewnym sensie organizm ponad organizmami. Kolektywizm, którego jesteśmy małą częścią, komórką. Porządek, który wyłania się zza pasma Gór Nieporządku, zza siedmiu miliardów wypiętrzeń grających zupełnie różne dźwięki w Arii Życia.

Na potrzebę jeszcze dosadniejszego wyjaśnienia tego zagadnienia pobawmy się w Michio Kaku. Albo we Wróżbitę Macieja. Obojętnie.

Futurystycznie wychylając głowę w ekstremalną przyszłość widzimy brak bytu. Podobną transcendentalną wizję zobaczylibyśmy przenosząc się myślami w przeszłość. Oczywiste, prawda?

Co więcej, nie ważne jak drogiej magicznej kuli użyjemy, czy za 100, czy za 200 dolarów z E-baya, nie damy rady określić całkowitej długości życia Życia. Niełatwo będzie też rzetelnie zbadać jego stan zdrowia. Niełatwo, choć... z tym akurat warto się zmierzyć, kto wie, czy moje przemyślenia nie zaowocują w kolejną w tym wpisie Archimedejską Eurekę!

Wydaje mi się, że Życie zmaga się z symptomami ciężkiej choroby. Na naszym podwórku, w okolicach Paryża i Brukseli zauważyłem mocno powiększone węzły chłonne. Aż boję się spekulować, co kryje się w bardziej odgległych tkankach. Niewykluczone, że organizm może właśnie potrzebować chirurgicznej dokładności, nie postępu. Nie pośpiechu. Nie wyścigu na łeb, na szyję, który przybliża nas do przyszłości i przeszłości jednocześnie, do braku bytu.

Jakkolwiek nie zrobiło się pesymistycznie i ciemno, jestem w stanie zapalić światełko w tunelu. - Pstryk.

Jeśli organizm cierpi, możemy mu pomóc. Możemy zadziałać na niego jak melisa na wybitego z rytmu biurokratę choćby poprzez dobrze przemyślane głosowanie w wyborach. Już błache oglądanie „Wiadomości” i pozostawanie świadomym jest w stanie zdziałać wiele dobrego.

Nieodpowiedzialni, niekontrolowani przez naród politycy mogą zapoczątkować Efekt Motyla, którego efektem może być to, że paradoksalnie przeze mnie wspomnianych motyli może już nie być. Może nie być też pryszczatego gimnazjalisty z pomponikiem. I ciebie też może nie być. Kropka.

Free Joomla! templates by AgeThemes