O Poezji / Ksawery Tyzo

Bez wątpienia, wiersze nie są czytane chętniej niż utwory napisane prozą. Księgarnie przepełnione książkami popularno-naukowymi nie chcą znaleźć miejsca dla poezji: „wieloznacznego terminu”, który niepodważalnie kojarzy się nam z czymś wyrafinowanym, ciekawym, często mającym silne podłoże patriotyczne. Dlaczego tak się dzieję? Po dłuższych rozważaniach stwierdziłem, że owa poezja nie jest przeznaczona dla tych, co myśleć nie chcą.

Percepcja świata wbrew pozorom jest czymś maksymalnie subiektywnym. Szczególnie mocno odczuwamy to czytając zazwyczaj zmetaforyzowany utwór odwołujący się do przeżyć autora, którego nie mieliśmy okazji poznać osobiście. Z początku treść jest dla nas nieoczywista. Dopiero po przeprowadzeniu wnikliwej analizy, w której na starcie odrzucamy istnienie realizmu, powoli zaczynamy rozumieć… Na czas czytania wiersza stajemy się osobą, która go napisała. To właśnie ten czas zawieszenia w wyimaginowanej przestrzeni naszej wyobraźni przynosi nam tak wiele refleksji. Mimo to, nie wznieślibyśmy się ani na metr powyżej codzienności, gdybyśmy myśleć nie chcieli.

 

Świetnie pokazał to John Green w jednym ze swoich bestsellerów o tytule „Papierowe Miasta”. Margo, przyjaciółka Quentina – głównego bohatera tej powieści – postanowiła uciec z domu zostawiając dla niego tajemnicze wskazówki mające naprowadzić chłopca na jej nowe miejsce zamieszkania. Poukładany osiemnastolatek musiał opuścić swój idealny świat, świat planów i marzeń dotyczących kariery, by udać się w podróż po Stanach Zjednoczonych interpretując zakreślone przez Margo fragmenty poezji Walta Whitmana. Quentin dopiero podczas niespodziewanej wyprawy, mimo braku kontaktu ze swoją przyjaciółką, poznał ją jak nigdy dotąd. Co więcej, zmierzył się ze swoimi słabościami i wreszcie – po pewnym czasie, treść „Źdźbeł trawy” przestała być dla niego tylko niezrozumiałym zlepkiem słów.

 

W gruncie rzeczy poezja jest czymś bardzo ludzkim. Zgodnie z Paradoksem Moraveca, żadna sztuczna inteligencja, o której ostatnio głośno na łamach czasopism technologicznych, nie podoła stworzeniu wiersza traktującego o z pozoru zwykłych uczuciach: miłości, żalu, samotności czy strachu przed śmiercią. Z pewnością, nie uda się jej również streścić, a tym bardziej „rozszyfrować” długich dekad człowieczego życia zapisanych w kilku linijkach liryki. Niestety, zdecydowanie łatwiej będzie stereotypowym; apatycznym, nieskłonnym do twórczego myślenia ekonomom, tę umiejętność zatracić. Oczywiście, stanie się tak z powodu zwykłego strachu lub braku chęci stoczenia krótkiej bójki z więzionymi w naszej głowie myślami.

 

Racji moich słów dowodzi sytuacja przedstawiona w filmie „Choć goni nas czas” reżyserii Roba Reinera. Akcja odbywa się na jednej z sal onkologicznych, w której spotkali się Edward (Jack Nicholson) i Carter (Morgan Freeman). Milioner i biedak. Nieudacznik i mężczyzna, który potrafi wyłapywać szczęście garściami. Człowiek bez wnętrza, człowiek liczba i afroamerykanin o duszy wypełnionej poezją oraz dziełami literatury. Milionera „nie stać” na to, by sięgnąć po wiersze. Czarnoskórego mechanika zaś, nie stać na prywatny samolot. Tylko… po co mu on?

 

Niezaprzeczalnie, poezja jest w swojej istocie niezwykle kunsztowna i bezgranicznie głęboka. Drzwi do jej magicznego świata otworzą się przed każdym, kto wykaże się „otwartością umysłu”, pragnieniem poznania, rodem z dzieciństwa, oraz przede wszystkim, chęcią myślenia. Naprawdę… Nie trzeba wiele, by rozpocząć jedną z ciekawszych przygód waszego życia. Zwykle nie posługuję się truizmami, jednak w pewnych sytuacjach sprawdzają się one bezbłędnie - „Wystarczy tylko chcieć!”

Free Joomla! templates by AgeThemes