Po co komu ślub? /Piotr Sadłowski

           Po co komu ślub?

  Pan młody już dawno czeka przy księdzu. Słońce zachodzi, goście w skupieniu patrzą na kobiete w białej sukni na drugim końcu czerwonego dywanu. Panna młoda zmierza do niego powoli, zdecydowanym krokiem. Musi uważać przecież wywaliła się już pięć razy, dobrze ,że tylko w myślach. Idzie pełna lęków, że źle powie, że zemdleje, że się przewróci. Doszła, stanęła obok pana młodego, ksiądz wypowiada formułkę ,,... i przysięgacie sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską?", na co młoda para zgodnie odpowiada ,,nie" i wychodzi.

  Nie potrzebują ślubu. Wiedzą, że to tylko papier, kawałek stali i prawo które ich złączy. To takie puste. Papierek mogą sobie podpisać w domu, również kawałek stali można zorganizować poza tą tylko uroczystością, o czym większość panów zapomina. Po co więc ślub? Odpowiedzi są trzy.

  Panie uważają to za romantyczne. Nie wiem jak wydanie kilku do kilkunastu tysięcy złotych na uroczystość i wesele jest romantyczne, nawet jak większość się zwróci z prezentów. Również nie wiem co romantycznego jest w spraszaniu gości na siłę, bo się obrażą jak nie dostaną zaproszenia, albo w siedzeniu z pijanymi gośćmi do rana, a potem cały dzień narzekania.

  Ludzie biorą ślub z obowiązku. Bo ,,żadnego seksu przed ślubem", bo mamusia wydziedziczy jak tak bez ślubu żyją, bo tak trzeba i to rodzinna tradycja, że panna wychodzi za mąż i przecież jak można inaczej?

  Jest jeszcze najtrudniejszy przypadek, kiedy ludzie twierdzą, że biorą ślub z miłości. Skoro tak się kochacie to nie potrzebujecie na to dowodu... Prawda? Czy ślub to nie jest największy akt desperacji, żeby przeciągnąć bycie ze sobą, albo by jedna strona była przywiązana do drugiej właśnie przysięgą oraz jakimś widocznym symbolem, tu obrączką. W sumie ciekawe jakby było gdyby zamiast obrączek przyczepiali nowożeńcom takie numerki jak krowom, z taką samą liczbą, że to oni są razem, albo jakby na ślubie wypalali im taki znak gdzieś na ciele. Szczerze gdyby to było w tradycji od początku to mam wrażenie, że śluby byłyby tak samo popularne jak teraz z wyżej wymienionych powodów, a przecież to byłaby tradycja, więc nikt by się nie przyczepił. 

  Na koniec powiem tylko, żeby naprawdę zastanowić się czy warto. Impreze ,,weselopodobną" możecie sobie zrobić w każdej chwili, bez tej całej cyrkowej otoczki. Moim zdaniem ta właśnie otoczka nie jest warta czasu, pieniędzy i nerwów naprawdę kochającej się pary.

Piotr Sadłowski

 

Free Joomla! templates by AgeThemes