"Nie mam innego pomysłu na życie niż pisanie muzyki, granie koncertów" wywiad z Tomaszem Organkiem

Tomasz Organek, wokalista i gitarzysta zespołu Ørganek, zgodził się udzielić nam wywiadu przed koncertem zespołu w Wejherowskim Centrum Kultury.

 

Dlaczego tworzysz, dlaczego piszesz muzykę, śpiewasz?

To jest trudne i łatwe pytanie. W najłatwiejszy sposób można odpowiedzieć, żeby spełnić swoje jakieś takie marzenia. Nie wiem jak to nazwać. Jako taką chęć zrealizowania siebie jako muzyk, jako artysta. To jest jeden ze sposobów: ktoś może zostać aktorem, pisarzem, ja mam pomysł taki, żeby zostać muzykiem. Muzyka łączy w sobie różne obszary, które mnie interesują. Po pierwsze piosenka składa się z tekstu, więc mogę tam realizować się jako autor. Po części, oczywiście. Po drugie to jest pewnego rodzaju spektakl na scenie, rodzaj teatru. A po trzecie mogę być muzykiem. I po czwarte to jest w ogóle fajne życie. Ja lubię podróżować, lubię zmieniać miejsce, poznawać ludzi, konfrontować różne punkty widzenia, być wśród ludzi, mimo że jestem odludkiem na co dzień. Kiedy wracam do bycia muzykiem, czyli jeździmy, gramy to lubię ten cały proces. I, to jest ta trudniejsza część odpowiedzi, żeby zapełnić sobie czymś życie, aby nie było puste. Żeby stworzyć sobie jakąś taką bańkę, w której się człowiek obraca i wypełnić ją jakimkolwiek sensem. Dla mnie tym sensem jest tworzenie.

 

A trasy koncertowe nie są męczące?

Są bardzo męczące. Szczególnie nasza trasa, która trwa już chyba trzeci rok właściwie. Najbardziej męczące są podróże, bo właściwie ciągle podróżuję. Ale ja się już do nich tak przyzwyczaiłem przez tyle lat, że nawet w momencie, kiedy siedzę w domu tydzień to już mnie nosi. To jest część w ogóle  już nie tylko mojego zawodu, ale życia. Więc to jest męczące, ale, tak jak powiedziałem, to jest ciekawy sposób na spędzanie życia.  Bo my nie jeździmy tylko po Polsce, czasami zdarzają nam się występy zagraniczne, a w Polsce do miejsc w których nigdy nie byłem, do miast których nie znałem. Próbujemy kuchni, których nie znaliśmy. No wiesz, poznajesz kulturę w różnych zakątkach Polski, ale też świata, bo też zdarzają się takie wyjazdy. I to jest fascynujące.

 

Gdzie najlepiej się koncertuje?

To nie ma znaczenia zupełnie. Ważne jest tylko to, żeby były spełnione podstawowe warunki, żebyśmy my czuli komfort na scenie, w sensie takim dźwiękowym, bo wtedy gramy dobre koncerty. Jak się nie słyszy, to gramy te słabsze koncerty. Więc czy to jest duża scena czy to jest klub, czy to jest wielki plener, to nie ma większego znaczenia, bo każdy koncert jest osobny, jest koncertem tu i teraz. To nie jest taka rzecz, którą my odgrywamy z automatu i mamy przygotowały, mały format, średni i duży. Nie ma czegoś takiego. Każdy koncert jest pewną przygodą i zagadką. Nie wiem, co się dzisiaj wydarzy i dlatego to jest fascynujące, i dlatego się nie nudzi, bo cały czas udajemy się w jakąś podróż.

 

W Wejherowie już byliście. Dlaczego tutaj wróciliście?

Bo nas zaproszono. My jeździmy do miejsc, w których nas chcą po prostu. Czasami ludzie pytają, dlaczego nie przyjedziecie tu, dlaczego tu. To nie jest tak, że my wybieramy celowo miejsca, bo my tych koncertów nie organizujemy. Tylko dostajemy zaproszenie od organizatora i odpowiadamy na jego zapotrzebowanie. W ten sposób wiemy, że są ludzie, którzy chcą nas tutaj posłuchać i przyjeżdżamy. Poza tym ja lubię wybrzeże, bardzo. I dobrze się tu czuję.

 

A dlaczego tak?

Bo lubię morze, lubię tą otwartą przestrzeń. Nie wiem, to jest banalne, ale jakieś takie naturalne i atawistyczne. Trafia do mnie bardzo ta otwarta przestrzeń i woda. Być może dlatego, że ja jestem z Suwalszczyzny i się wychowałem w tamtych terenach, gdzie jest pełno wody. Jest pełno jezior, rzek i tej natury jest takie bogactwo. Może dlatego tak blisko mi jest do tej wody.

 

A podczas tras koncertowych właśnie nie tęsknisz do domu?

Ja nie wiem, gdzie jest mój dom, tak powiem ci w skrócie, bo on jest podzielony na dwie albo trzy części w tej chwili. I dom jest tam, gdzie są moi bliscy, gdzie się dobrze czuję, bo ja jakby na dwa domy mam podzielone teraz życie: na toruński i warszawski. To są takie sprawy trochę zawodowe, trochę osobiste, rodzinne i tak od dłuższego czasu jest, więc myśląc „dom”, mam parę różnych skojarzeń. Do jest tam, gdzie są bliscy mi ludzie.

 

Wracając do muzyki: co myślisz o innych gatunkach?

Wspaniale, że są. Ja jestem fanem innych gatunków. Pasjami słucham i jazzu, i rocka i wszelkich innych gatunków. To nie jest kwestia gatunku. To jest kwestia jakości.

 

A gatunki „wyśmiewane” jak pop i disco polo, w szczególności?

Pop to dla mnie w ogóle nie jest gatunek. Może być popem muzyka rockowa, może być popem muzyka elektroniczna. Pop to jest kategoria popkulturowa, mainstreamowa. Albo wchodzisz w pop i grasz muzykę taką łatwo przyswajalną dla mas. Możesz być Metallicą, grać metal i grać pop, bo to jest bardziej kategoria kulturowa niż muzyczna.

A disco polo nie cierpię. Nie ma tam dla mnie nic wartościowego i nie przemawia do mnie taka retoryka, że to jest naturalna pochodna muzyki ludowej. Oczywiście, w jakimś sensie to jest prawdziwe, ale to jest jakieś takie wypaczenie, które jest obecne w wielu krajach. Tak samo jest italo disco, jak jest disco polo i pewnie w każdym kraju byśmy znaleźli taką scenę. Trochę szkoda, że ludzie tak mało wymagają od siebie i że to ich zadowala coś tak prostego i banalnego. Widocznie takie jest zapotrzebowanie w tym społeczeństwie.

 

Ale pomimo tego pewnie teksty znasz?

Czego?

 

Disco polo.

Nie. W ogóle nie słucham tej muzyki. Nie jest obecna w moim życiu w najmniejszym stopniu. Więc nie wiem, skąd mam to znać.

 

Mówi, się  że wszyscy znają.

Ja nie. Nie interesuję się tą muzyką, unikam jej wręcz, nie słucham, ona nie ma do mnie dostępu. Oczywiście, kojarzę te zespoły, bo one są już tak popularne, że mniej więcej rozpoznaję, kto jest kim, chociażby w jakimś tam małym procencie, ale to zupełnie nie dotyczy mnie. To jest poza moim światem zupełnie.

 

Co myślisz o świecie muzycznym obecnie? Chodzi mi przede wszystkim o stacje muzyczne typu MTV.

MTV to nie jest żadna stacja muzyczna w tej chwili. Ja pamiętam czasy , kiedy to była stacja muzyczna i kiedy grało się tam koncerty na żywo, były unpluggedy, teledyski grały przezcały dzień. W różnych pasmach, czy to metalowym, czy alternatywnym, czy jakim. Teraz to jest program dla nastolatków, są tam jakieś taki show produkowane. I pomiędzy tymi „showami” jest taka sieczka, bardzo sformatowane zespoły, które potem są w tych maintreamowych stacjach. Jest to sposób sprzedawania muzyki hurtowo w formacie zaprogramowanym, żeby się jak najwięcej sprzedało. Są tam udawane różne mody. Znam jeden zespół,  jest pseudopunkowy, drugi pseudometalowy. To jest tylko wymóg rynku taka sprzedaż hurtowa, jak w H&M. Możesz iść sobie kupić koszulkę punkową, z napisem Nirvana – mniej więcej to tyle samo znaczy. Niewiele tam jest wartościowych rzeczy, niestety.

 

Mówisz o Nirvanie… Masz jakieś ulubione zespoły, kogoś, kogo podziwiasz?

Oczywiście, że mam. To się z wiekiem zmienia. Z tym podziwem różnie, bo im człowiek straszy, wyzbywa się takich ekstremalnych uczuć i to trudno jest nazwać podziwem. Bardziej szacunek dla tego, co ktoś robi, i dla pomysłu, oryginalności, szczerości przekazu i prawdziwości całego  zajścia. Ja nigdy nie byłem fanatykiem i to w żadnej dziedzinie. Nie potrafiłem się czymś tak zachwycić, żeby tatuować nazwy zespołu czy uczyć się tytułów wszystkich płyt na pamięć. Nigdy nie miałem takiego okresu, może poza początkami, kiedy to słuchałem Hendrixa bardzo dużo i Doorsów, ale to też brało się z podziwu dla muzyki i z chęci eksplorowania tego świata, wnikania w coś, co było dla mnie nowe i świeże.

 

Sam masz takich fanatycznych fanów?

Bywają ludzie, którzy się gorączkują troszkę, ale to z wiekiem przechodzi, jest niegroźne.

 

Co myślisz o fanach ogólnie?

Bez nich nie byłoby nas i w ogóle muzyki by nie było. Znaczy ja ogólnie nie lubię ich nazywać fanami, bo my nie funkcjonujemy na zasadzie idol – fan. To jest niepoważne dla mnie. Funkcjonujemy jako zespół i słuchacz. Bez odbiorcy nie byłoby twórcy. Można sobie w domu grać i na tym poprzestać, ale to nie daje niczego poza frustracją. Człowiek wie, że stworzył coś, czym chce się podzielić, a nie ma komu tego pokazać i to jest frustrujące.

 

Pytanie na koniec: planujesz następną płytę?

No oczywiście, że planuję. To jest jasne. Przecież nie można przerwać po dwóch płytach. Znaczy można pewnie, ale za daleko to już poszło. Poza tym ja nie mam innego pomysłu na życie niż pisanie muzyki, granie koncertów. Na razie no, zobaczymy.

 

Jako Organek czy jako SOFA?

SOFA jest właściwie zamkniętym rozdziałem. Nie wiem, co by musiało się zdarzyć, natchnąć nas jakoś z niebios, żebyśmy się spotkali, zrobili coś nowego. Być może się tak stanie, ja tego nie wykluczam. No ale oczywiście mówię o Organku. Będziemy grać dalej, nagrywać płyty i próbować wykrzesać z siebie coś więcej.

 

W takim razie czekam na następne płyty.

Doczekasz się.

 

 

Wywiad przeprowadziła Agata Walkusz

Free Joomla! templates by AgeThemes