Rodzina / Maria Prochownik

moim rodzicom

Mała czarna kawa wylana w pośpiechu na sukienkę

Imię moje twoje wypowiadane już dziesiąty raz 

Łokieć stłuczony w poważnej

            niepoważnej bójce 

Obiad smaczny ale wyrzucony do kwiatka

Światło niezgaszone 

            niezgaszone 

            i niezgaszone pół nocy 

Ćwiczenia w cierpliwości coraz to nowe ambitniejsze 

 

Miłości ludzkiej tak daleko do ideału

daleko do uśmiechu rodem ze szklanego pudła

 

Blisko do siebie nawzajem

jeszcze bliżej do szczęścia 

na progu ziemskiego raju